Go to content Go to navigation Go to search

Korona ze szpilek

June 2nd, 2009 by xAndrzej

Widziałem gdzieś taki krzyż na którym Jezus ma koronę ze szpilek. Taki wianuszek szpilek wbijających się w głowę. Mam ten widok ciągle przed oczami kiedy myślę o tych wszystkich szpilach, które sam komuś wbijam w serce, i o tych, które inni wbijają w moje. Pewnie każdy z nas musi sobie poradzić z taką koroną szpilek na głowie. Nie jesteśmy w stanie wszystkim dogodzić, zadowolić, spełnić ich oczekiwania. Moja wizja świata różni się z wizją kogoś drugiego, moje postępowanie jednym się podoba, a innych drażni. Czy tego chcę czy nie, zawsze ktoś może poczuć się dotknięty, obrażony, nieuszanowany. Ja sam też noszę w sobie całą masę oczekiwań wobec innych i mogę się czuć ukłuty, kiedy one nie są spełnione. Nosimy wszyscy na głowie koronę ze szpilek i musimy się nauczyć żyć pomimo tych ukłuć. Moja wiara ma mnie wznosić nieustannie ponad te szpilki wbijane w serce, a moje pragnienie naśladowania Boga, ma mnie uczyć, że każda z nich może być drogą do mojego osobistego wydoskonalania się. Na porannym rozmyślaniu skupiłem się na tekście św. Doroteusza, z dzisiejszej Godziny Czytań. Ten świętobliwy opat pisze, że praktycznie każda taka szpilka jest dla nas wezwaniem do pracy nad sobą i szansą na poznanie siebie. Każda krytyczna uwaga, która nami wstrząsa, tak naprawdę jest znakiem, że mamy z tym problem. Nawet pozornie nieuzasadnione uwagi innych o nas, o ile wprowadzają w nasze serce niepokój, świadczą o tym, że zostało dotknięte jakieś chore miejsce w nas. Nikomu nie polecam akupunktury, nie wierzę w lecznicze działanie szpilek wbijanych w ciało, ale jest coś w tym obrazie z prawdy o naszej duszy. Każda szpilka wbita w serce, czy w głowę kiedy wywołuje w nas ból, świadczy o jakimś chorym miejscu w nas. Diabeł gryzie się we własny ogon, jeśli na szpile wbite w naszą głowę, reagujemy ze spokojem, podejmujemy nawrócenie i próbujemy żyć jeszcze lepiej, dziękując za wskazanie chorego miejsca. Kapłan, pewnie każdego dnia, ma na głowie taką koronę ze szpilek.Wystarczy, że przeczyta parę komentarzy o kapłaństwie na świeckich portalach internetowych, posłucha, co o księżach mówią ludzie w sklepie, czy w autobusie. Jeśli go to nie zdenerwuje, jeśli spokojnie pomyśli, czy czasem te wszystkie uwagi nie odnoszą się do jego życia, jeśli zrobi z nich sobie osobisty rachunek sumienia, to będzie królem samego siebie, a korona ze szpilek, stanie się źródłem jego zwycięstw. A jeśli na te wszystkie szpile zareaguje swoją kapłańską miłością, i poraniony będzie dalej kochał, to stanie się świadkiem Chrystusa, który zwyciężył grzech, śmierć, zło. Korona to symbol zwycięstwa. Szpilki wbijane codziennie na moją głowę, mogą być źródłem mojej klęski, jeśli przestanę kochać, ufać i zacznę się na wszystkich obrażać; ale mogą też ułożyć się w koronę i przynieść mi zwycięstwo, jeśli dając się zranić uczynię z ran, miejsce dla Bożej miłości we mnie.
Wszyscy nosimy na gÅ‚owie koronÄ™ ze szpilek. Może dlatego, że jesteÅ›my “na Å›wieczniku”, my, kapÅ‚ani, musimy być przygotowani na to, że nasze szpilkowe korony bÄ™dÄ… wiÄ™ksze niż innych.

Wydarzenia dnia:
Rano piękna wizyta z neoprezbiterami u naszego pasterza. Cudownie było widzieć pokorny gest biskupa klęczącego przed młodymi kapłanami i całującego ich świeżo namaszczone, kapłańskie dłonie. Oby nigdy tego nie zapomnieli, że ich biskup całował im ręce, wierząc, że od tej pory one już naprawdę są rękami samego Chrystusa.
Wieczorem kapłańskie spotkanie z kolegami z rocznika moich święceń. Miło było się razem spotkać i razem modlić.

Intencje modlitewne: za ksiÄ™dza arcybiskupa i wszystkich kapÅ‚anów naszej archidiecezji o pokorÄ™ i mÄ…drość; za naszych kleryków o pracÄ™ nad sobÄ… i o ducha modlitwy; o nowe powoÅ‚ania kapÅ‚aÅ„skie i zakonne, o powoÅ‚ania do naszego seminarium (szturmujÄ™ niebo za tych, którzy siÄ™ jeszcze wahajÄ… - Boże, dodaj im odwagi rzucić swoje życie na wiatr Ducha ÅšwiÄ™tego!), za moich “rocznikowych” kolegów, abyÅ›my trwali w jednoÅ›ci nieÅ›li sobie braterskÄ… pomoc; za rodziców, żeby byli zdrowi i radoÅ›ni, za ludzi chorych i cierpiÄ…cych o dar uzdrowienia; za AniÄ™ i Grzesia i wszystkie ich sprawy rodzinne, za Tomka, żeby zdaÅ‚ na medycynÄ™; za wszystkich którzy pomagali mi budować koÅ›ciół dla studentów - jestem ich dozgonnym dÅ‚użnikiem!

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.