Go to content Go to navigation Go to search

JA JESTEM

October 29th, 2012 by xAndrzej

Jest jeden, podstawowy powód mojej wiary - jest nim istnienie Boga. WierzÄ™, bo On jest. Wszystko inne przychodzi potem. NauczyÅ‚em siÄ™ w różnych sytuacjach życia uruchamiać w sobie to zapewnienie Jezusa: “JA JESTEM”. Chyba sam Duch ÅšwiÄ™ty przychodzi z pomocÄ… moim sÅ‚aboÅ›ciom i sprawia, że gra mi w duszy to boskie: “Ja jestem”. Kiedy ogarnia mnie lÄ™k o rzeczy maÅ‚e i wielkie, o siebie samego i o Å›wiat - powtarzam sobie bez przerwy, jak jakÄ…Å› mantrÄ™, to najprostsze wyznanie wiary: “Ja jestem! Ja jestem! Ja jestem!”. Kiedy czujÄ™, że życie mnie przerasta a zobowiÄ…zania sÄ… nie do udźwigniÄ™cia znowu sÅ‚yszÄ™ to zapewnienie: “Andrzej! Czy ty nie zapomniaÅ‚eÅ›, że Ja jestem?”. Może Å‚atwiej przychodzi mi o tym pamiÄ™tać w chwilach radosnych i jakiÅ› duchowych uniesieniach. Na Mszy Å›wiÄ™tej czujÄ™ najbardziej fizycznie obecność Boga. MówiÄ™ przecież wyraźnie, że to jest Jego CiaÅ‚o i Jego Krew, a jako ksiÄ…dz mam przywilej dotykać tego CiaÅ‚a i spożywać tÄ™ Krew. DziwiÄ™ siÄ™, że ludzie sÄ… czasem w koÅ›ciele na Mszy Å›wiÄ™tej i zachowujÄ… siÄ™ tak jakby Go nie byÅ‚o. Równie mocno czujÄ™ obecność Boga, gdy towarzyszÄ™ ludziom, którzy siÄ™ nawracajÄ…. Bóg tak nas zaskakuje, że nawet nie mamy pojÄ™cia, z której strony może przyjść do czÅ‚owieka. Nawet moje trudne modlitwy sÄ… dla mnie dowodem na istnienie Boga, bo On nie zawsze chce siÄ™ poddać moim scenariuszom. ZapalÄ™ sobie niekiedy Å›wiece, zrobiÄ™ odpowiedni nastrój i kiedy mi siÄ™ wydaje, że Bóg w tym bÄ™dzie, za nic nie umiem zÅ‚apać z Nim kontaktu. A niekiedy jest jakby na przekór: przyklÄ™kam z caÅ‚Ä… gÅ‚owÄ… zanurzonÄ… w Å›wiecie i nie spodziewam siÄ™, że On zechce ze mnÄ… rozmawiać, a tu nagle rodzi siÄ™ taki dialog jak dwóch najlepszych przyjaciół. To, że Bóg jest nie znaczy, że ma być zawsze do mojej dyspozycji, ale że jest kimÅ›, kto ma swoje życie i pragnie je poÅ›wiÄ™cić dla mnie.
To boskie “Ja Jestem” jest mojÄ… siÅ‚Ä… w walce z grzechem. RzeczywiÅ›cie chyba tak jest, że jak Boga nie ma to wszystko wolno. JeÅ›li żyjÄ™ jakby Go nie byÅ‚o, to sam dla siebie stajÄ™ siÄ™ bogiem i Å‚adujÄ™ siÄ™ w takÄ… anarchiÄ™, że jestem niewolnikiem mojej wÅ‚asnej wolnoÅ›ci.
MylÄ… mi siÄ™ różne symbole wiary, choć staram siÄ™ codziennie mówić Credo. Ze wszystkich możliwych wyznaÅ„ wiary lubiÄ™ jednak to najprostsze, kiedy moje serce przypomina mi bez koÅ„ca sÅ‚owa Jezusa: “JA JESTEM”.

Migawki z życia:

Znowu dopadło mnie myślenie o życiu mnichów. Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żebym sobie zaczął uprawiać kawałek mniszego życia. Dzisiaj odkryłem, że takie duchowe marzenia są ucieczką od rzeczywistości, jeśli się ich nie umieści w tych warunkach, w jakich żyje się obecnie. Bo niby czemu, nie mógłbym kosztować mniszego życia w ukryciu, będąc zwykłym diecezjalnym księdzem? Nic mi przecież nie przeszkadza, żebym więcej się modlił, więcej milczał i więcej pościł. Moja cela jest we mnie, a nie gdzieś w wirtualnej przestrzeni. Ojcowie pustyni na widok ciekawskich gości siadali obok swojej pustelni i obżerali się tak obficie, żeby ich zgorszyć. Mieli wtedy z głowy ich kłopotliwe zainteresowania, a do tego ochronili się przed pychą bycia podziwianym i chwalonym. Gdyby te wszystkie moje duchowe pragnienia były wolą Boga, to są do zrealizowania w każdej chwili.

Byłem dziś trochę na cmentarzu. Klimat bardziej jak przed Bożym Narodzeniem niż przed Wszystkimi Świętymi i dniem zadusznym. Modlę się dużo za świat, za ludzi w Ameryce, pewnie mocno przerażonych nadchodzącym huraganem. Modlę się dużo za Polskę, żebyśmy jej nie zepsuli odcinając się od Boga.

Modlę się za czytelników tego wpisu i jak przystało na sympatyka mniszego życia, żywię nadzieję, że moja niesystematyczność w pisaniu mocno ogołociła mnie z czytelników.

Na każdy czas, sobie i wam, życzę nieustannej pamięci, że BÓG JEST!

Pamięci Księdza Janusza Tarnowskiego

October 23rd, 2012 by xAndrzej

Dziś rano zmarł ktoś dla mnie ważny. Właściwie nie wiem czy bardziej mistrz czy Przyjaciel - Ks. Janusz Tarnowski. Miał 93 lata. To pewnie dużo, ale do końca był dla mnie świadkiem młodości ducha. Czym się interesował? Myślę, że przede wszystkim człowiekiem. Każdy człowiek był dla niego pasją. Z jednakową powagą traktował wybitnych naukowców i prostych ministrantów z wiejskiej parafii. Miał niesłychaną zdolność do dialogu. Do bólu kochał dialog. Schodził z wysokiej ambony, żeby być bliżej ludzi. Nawet kazań nigdy nie głosił jak monologu, bo zawsze chciał usłyszeć co myślą inni. Był chyba jednym z pierwszych księży, którzy zaczęli dialogować z dziećmi na kazaniach. Podziwiałem jego pedagogikę właściwego środka. Zawsze był sobą, często po prostu starym profesorem i jednocześnie potrafił rozmawiać z małymi dziećmi. Nie stawał się dla nich dzieciakiem ale kimś do kogo chciało się dorastać. Nie był też wychowawcą od pojedynczych akcji. Nikim się nie bawił, żeby potem zostawić. Wychował przecież całe pokolenia ludzi. Jego kręgi przyjaciół wzrastały przez lata. Był z nimi od dziecka aż po dorosłość.
Zazdroszczę mu tego szczerego szacunku dla godności każdego człowieka, bez względu na to jak myśli, jak wierzy i skąd pochodzi.
Ze wzruszeniem wyciÄ…gnÄ…Å‚em dziÅ› z biblioteki caÅ‚Ä… seriÄ™ książek, na których swoje serdeczne i bardzo osobiste dedykacje wypisywaÅ‚ mi KsiÄ…dz Profesor - zawsze piszÄ…c o przyjaźni i wdziÄ™cznoÅ›ci. Jestem dumny, że byÅ‚ przy mnie podczas mojej mszy prymicyjnej w rodzinnej parafii, że pisaÅ‚ do mnie listy, tak proste, że siÄ™ natychmiast zapominaÅ‚o o jego tytuÅ‚ach, pozycji czy wieku. Zawsze bÄ™dÄ™ pamiÄ™taÅ‚ seminaria w Laskach, nasze podróże z dialogowanymi kazaniami, współpracÄ™ przy pisaniu książek “Dzieci i ryby gÅ‚osu nie majÄ…?”. BÄ™dÄ™ pamiÄ™taÅ‚ kilka wspólnie spÄ™dzonych wakacji i rozmów takich, jakich już dziÅ› prawie siÄ™ nie prowadzi - o ludziach, o miÅ‚oÅ›ci, o wychowaniu, o godnoÅ›ci każdego, o Powstaniu Warszawskim i o Januszu Korczaku. Wiem też, że nigdy nie bÄ™dÄ™ umiaÅ‚ być tak zdyscyplinowanym i sumiennym w pracy jak KsiÄ…dz Profesor, tak poważnie traktować innych, żeby poważnie traktować siebie.

Kochany Księże Profesorze! Kochany Januszu, wierzę, że zacząłeś swój najważniejszy i niekończący się dialog z Bogiem w niebie i wiem, że będziesz tam Bogu opowiadał o nas, twoich duchowych dzieciach!
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie!

Pan-owanie Boga

October 23rd, 2012 by xAndrzej

Jedno z najstarszych wyznaÅ„ wiary zapisane przez Å›w. PawÅ‚a w LiÅ›cie do Rzymian mówi wyraźnie, że najważniejsze w wierze jest uznanie panowania Jezusa. Sam Chrystus przyszedÅ‚, żeby nam objawić, że Bóg jest Panem. “JeÅ›li swoimi ustami wyznasz, że Jezus jest Panem (…) bÄ™dziesz zbawiony”. W czasach mody na równość trudno nam tym żyć. Na tysiÄ…ce razy mówimy do Jezusa per Pan. Nawet niekiedy ludzie niewierzÄ…cy mówiÄ… o Panu Bogu i jakoÅ› intuicyjnie wyznajÄ… panowanie Boga. JeÅ›li wierzÄ™, że On jest Bogiem to wierzÄ™ też, że jest Panem. JeÅ›li zaÅ› On jest Panem to ja mam być sÅ‚ugÄ…. W sÅ‚użbie najpeÅ‚niej wypowiadam prawdÄ™, że Jezus jest Panem! Wszelkie diabelstwo zaczyna siÄ™ najpierw od zakwestionowania panowania Boga. “Nie bÄ™dÄ™ Ci sÅ‚użyÅ‚!” - mówi zbuntowany anioÅ‚ i sam wpycha siÄ™ na tron czyniÄ…c siebie panem. Jak zawsze robi to czasem subtelnie i tak przewrotnie, że można tego nie zauważyć. Przecież nawet w moim kapÅ‚aÅ„skim życiu zdarza mi siÄ™, że Pan ma siÄ™ krÄ™cić wokół mnie, a nie ja wokół Pana. Zdarza mi siÄ™ też czasem swoje myÅ›li i poglÄ…dy przypisywać Panu. A dobry sÅ‚uga przede wszystkim sÅ‚ucha Pana i peÅ‚ni Jego wolÄ™. Dobry sÅ‚uga jest wiÄ™c przede wszystkim wyjÄ…tkowo czujny na gÅ‚os swojego Pana.
Za pięć dni mamy w naszym seminarium obłóczyny. Kilkunastu alumnów przyjmie strój duchowny. To wzruszający i głęboki moment. Spośród naszego kapłańskiego stroju ważna jest nie tylko sutanna, ale również biała koloratka pod szyją. Właściwie ona jest nawet ważniejsza, bo w czasach kiedy rzadziej chodzimy w sutannach, biały listek pod szyją staje się znakiem księdza. On się nazywa koloratką choć wcale nie jest kolorowy. Ta nazwa ma swoje korzenie w łacińskim słowie, które oznacza obręcz, albo obrożę. Chodzi w każdym razie o taki znak, który ma nam przypominać, że dajemy Panu Bogu całkowite zezwolenie, żeby nas prowadził tak jak chce i dokąd chce. Trochę tak jak niektóre zwierzęta, które ich pan prowadzi za obrożę. Kiedy zakładam koloratkę zawsze o tym myślę i staje się ona dla mnie jeszcze jednym sposobem wyrażenia tej najważniejszej prawdy wiary, że Jezus jest moim Panem.
Od uznania caÅ‚kowitego panowania Jezusa zależy wszystko w moim życiu - moja gorliwość i moja modlitwa, moja pokora i moje zaangażowanie; moja dyspozycyjność i moje bycie dla drugich. Po skażeniu grzechem to nie jest takie Å‚atwe zadanie, bo diabeÅ‚ nas zaraziÅ‚ chÄ™ciÄ… panowania. Åšwiat jest chory na panowanie i dlatego walczy z wiarÄ…, która mu przypomina, że ma sÅ‚użyć Bogu. Każdy z nas zachorowaÅ‚ na panowanie i nie tylko w pragnieniu wÅ‚adzy, ale też w robieniu wszystkiego wedÅ‚ug tego “co mi siÄ™ chce”, “co mi siÄ™ wydaje”, wedÅ‚ug pierwszeÅ„stwa moich racji wobec praw Bożych.
Świat się robi diabelski kiedy mówi Bogu, że nie będzie Mu służył! W naszych wspólnotach jest więcej piekła niż nieba, kiedy więcej jest w nas chęci panowania niż służby.
Już ponad jedenaście lat zaczynam każdy dzień od wyznania Jezusa jako mojego Pana i Zbawiciela. Może nie zawsze umiem ten mój osobisty wybór potwierdzić życiem ale każdego ranka czuję, że kiedy wypowiadam te słowa uciekają demony. One nie znoszą panowania Boga, nie dlatego tylko, że kontestują Boga, ale dlatego, że same chcą rządzić człowiekiem. Jak Bóg nie jest Panem to stanie się nim bardzo szybko diabeł, bo on jak lew ryczący krąży, żeby tylko zapanować nad człowiekiem.
Jezus jest moim Panem! Alleluja!

Morze takie wielkie, a łódka taka mała !

October 17th, 2012 by xAndrzej

KtóryÅ› z chrzeÅ›cijaÅ„skich pisarzy napisaÅ‚, że “morze takie wielkie, a łódka taka maÅ‚a”. Åšwiat czÄ™sto kojarzy nam siÄ™ z morzem, z jego falami, sztormami, z jego bezkresnÄ… przestrzeniÄ… i niebezpiecznymi niespodziankami. JakoÅ› to morze musimy przepÅ‚ynąć! I trudno w takim momencie być wybrednym - tonąć i marudzić, że łódź ratunkowa jest maÅ‚o efektowna i niezbyt komfortowa. Choć łódka wydaje siÄ™ czasem taka maÅ‚a, to jest ona przecież naszÄ… jedynÄ… “deskÄ…” ratunku. Wsiadaj do Å‚odzi, zanim prÄ…dy tego Å›wiata porwÄ… ciÄ™ w ciemnoÅ›ci, tam gdzie nie ma życia! Na tej zasadzie odkryÅ‚em kiedyÅ› KoÅ›ciół. WiÄ™kszość propozycji Å›wiata wydawaÅ‚a mi siÄ™ drogÄ… donikÄ…d, mimo, że Å›wiat umie ubierać swoje propozycje w piÄ™kne hasÅ‚a i kuszÄ…ce obietnice. W tym Å›wiecie KoÅ›ciół wydawaÅ‚ mi siÄ™ taki maÅ‚y, ze swojÄ… “czarnÄ…” historiÄ…, zaprzeszÅ‚ymi metodami i trudnym kodeksem wymagaÅ„. IntrygowaÅ‚ mnie jednak upór KoÅ›cioÅ‚a, żeby nie sprzedać siÄ™ Å›wiatu, żeby bez wzglÄ™du na wszystko bronić prawdy. Bóg chroniÅ‚ mnie też, żebym tego zainteresowania nie rozmieniÅ‚ na drobne, nie daÅ‚ siÄ™ wcisnąć w uproszczonÄ… kazuistykÄ™, która przez pojedyncze przykÅ‚ady sÅ‚abych ludzi, chce udowadniać, że wszystko jest sÅ‚abe. RzeczywiÅ›cie, na poczÄ…tku KoÅ›ciół wydawaÅ‚ mi siÄ™ maÅ‚y, wobec wielkoÅ›ci Å›wiata i jego niekoÅ„czÄ…cej siÄ™ perspektywy. Ale w tej maÅ‚oÅ›ci wydawaÅ‚ mi siÄ™ również niesÅ‚ychanie prawdziwy! Bo przecież to kÅ‚amstwo musi siÄ™ ubierać nieustannie w bÅ‚yszczÄ…ce szaty uzasadnieÅ„ i usprawiedliwieÅ„, bo to kÅ‚amstwo musi udawać wielkość i dominujÄ…cÄ… siÅ‚Ä™. Chrystus rozbraja swojÄ… szczeroÅ›ciÄ…. Jego wiarygodność widziaÅ‚em w obietnicy krzyża i maÅ‚o zachÄ™cajÄ…cych sÅ‚owach o koniecznoÅ›ci utraty życia i przekreÅ›lania siebie. JeÅ›li coÅ› jest prawdziwe nie musi siÄ™ nieustannie reklamować i rozdawać swoje racje, jak kieÅ‚basÄ™ wyborczÄ…. Na wielkim morzu Å›wiata Bóg pokazaÅ‚ mi łódkÄ™ KoÅ›cioÅ‚a i zaprosiÅ‚ do wejÅ›cia do Å›rodka. I popÅ‚ynÄ…Å‚em… Szybko też zobaczyÅ‚em, że to dziaÅ‚a! PoczuÅ‚em siÄ™ jak Noe w Arce, bezpiecznie schowany przed potopem i dryfujÄ…cy w stronÄ™ prawdziwego lÄ…du. W tej zewnÄ™trznie maÅ‚ej łódce może nie byÅ‚o Å›wiatowych wygód, nie można też dostać siÄ™ na niÄ… z bagażem zbieranych przez caÅ‚e życie skarbów. Ale w łódce tej odnalazÅ‚em gÅ‚Ä™bokie poczucie bezpieczeÅ„stwa, jakiÅ› prosty kierunek poÅ›ród zawirowaÅ„ morza. PoczuÅ‚em, że to nie ja mam być sternikiem tej Å‚odzi, bo pewnie popÅ‚ynÄ…Å‚bym z prÄ…dem. Ale jest jakiÅ› inny Sternik, który z niepojÄ™tÄ… doskonaÅ‚oÅ›ciÄ… umie omijać niebezpieczne fale i mielizny. Taki jest mój KoÅ›ciół. Mocno w nim czasem koÅ‚ysze i nie zawsze da siÄ™ spokojnie spać. Niekiedy Sternik wciÅ›nie wiosÅ‚a w rÄ™ce i każe solidnie wiosÅ‚ować, aż do krwawiÄ…cego potu. SÄ… też takie momenty, że tak rzuca Å‚odziÄ…, że chce siÄ™ uciekać w morze z myÅ›lÄ…, że Sternik znów albo zasnÄ…Å‚, albo sobie gdzieÅ› poszedÅ‚. Morze przecież takie wielkie, a łódka taka maÅ‚a!
Chodząc po plaży mijamy czasem wyrzucone na brzeg pojedyncze deski i kawałki drewna. Pewnie po ludzku to zwykłe śmieci, ale one dopłynęły do brzegu. Ciężkie skarby i cenne sztaby złota zatonęły w głębinach mórz. Cieszę się, że na trwającym w Rzymie synodzie biskupów tyle mówi się o pokorze w Kościele i o małości. Kościół, skupiony na skarbach i bogactwie, siłą rzeczy będzie szedł w stronę dna, bo jedynym naszym sposobem dotarcia do brzegu są dwie drewniane belki krzyża. Dobrze więc, że na tle tego wielkiego morza Kościół chce być małą łodzią.

Intencje modlitewne:

Za wszystkich chorych i cierpiących - w swoim modlitewnym OIOM-ie ma dziś sporo konkretnych osób, które potrzebują uzdrowienia i liczą na skuteczną pomoc medyczną: swoim i waszym modlitwom polecam: Piotrka, Włodka, Anię, Gosię,Stasia i innych.
Modlę się za bezdomnych, za ich powroty do normalności
O pokój na świecie
Za chrześcijan prześladowanych za wiarę
Za ludzi, których życie było kiedyś skomplikowane, aby uwierzyli w przebaczającą i miłosierną miłość Boga
Za nas kapłanów - o nieustanną gorliwość i towarzyszenie Jezusowi
Za kleryków i o nowe powołania kapłańskie i zakonne
Za czytelników tego wpisu …

Niebo bez wiary

October 14th, 2012 by xAndrzej

W niebie nie bÄ™dzie nam potrzebna wiara. BÄ™dziemy tam widzieć Boga twarzÄ… w twarz. Aż trudno sobie pomyÅ›leć, że niebo jest peÅ‚ne ludzi bez wiary. Wiara wiÄ™c jest przymiotem ludzi pielgrzymujÄ…cych przez ziemiÄ™. Można powiedzieć, że jest ona mimo wszystko konsekwencjÄ… naszych braków, naszego odwrócenia siÄ™ od Boga. Gdyby nie grzech i nasze pierworodne nieposÅ‚uszeÅ„stwo może dalej przechadzalibyÅ›my siÄ™ po ogrodzie Eden razem z naszym ukochanym Ojcem, który nas stworzyÅ‚. Tymczasem staliÅ›my siÄ™ Å›lepi i weszliÅ›my w ciemność, a jedynym Å›wiatÅ‚em dotarcia do Boga staÅ‚a siÄ™ wiara. SÅ‚usznie dużo teraz mówimy, że wiara ma coÅ› z drzwi. Trzeba przez nie przejść, żeby ponownie dostać siÄ™ do domu Ojca. Konieczność wiary dla nas, pielgrzymujÄ…cych ku niebu, jest z jednej strony jedynÄ… szansÄ… na zbawienie, ale z drugiej strony jest też trochÄ™ naszÄ… sÅ‚aboÅ›ciÄ…. MyÅ›lÄ™, że w tym zawiera siÄ™ odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wiara jest trudna. Ostatnio zadaÅ‚ mi to pytanie jakiÅ› mÅ‚ody czÅ‚owiek, który doÅ›wiadczyÅ‚ tego dziwnego paradoksu. MyÅ›laÅ‚, że jak uwierzy to wszystko stanie siÄ™ Å‚atwe i proste. Tymczasem wiara wystawiÅ‚a go na wiele trudnoÅ›ci. “Kiedy nie wierzyÅ‚em, wiele rzeczy mnie po prostu nie obchodziÅ‚o - mówiÅ‚ do mnie szczerze - Nie musiaÅ‚em siÄ™ zastanawiać, czy coÅ› jest dobre czy zÅ‚e, czy coÅ› siÄ™ Bogu podoba czy też nie. Wolny byÅ‚em od wÄ…tpliwoÅ›ci i skomplikowanych pytaÅ„. Od kiedy wierzÄ™, zamiast mieć w sobie wiÄ™cej jasnoÅ›ci, stawiam sobie tysiÄ…c razy wiÄ™cej pytaÅ„”. NormalnÄ… cechÄ… wiary jest trud. SiÅ‚a i piÄ™kno wiary powstajÄ… nie inaczej jak tylko w codziennym zmaganiu siÄ™ z trudnoÅ›ciami w wierze, przebijaniu siÄ™ ku temu co niewidzialne, w ufnoÅ›ci wobec obietnic, które w pierwszym momencie wydajÄ… siÄ™ wrÄ™cz nie do zrealizowania. OsobiÅ›cie nie ufam Å‚atwej wierze. Ona może mieć takie etapy, gdzie wszystko wydaje siÄ™ poukÅ‚adane i odczuwalne, ale wtedy traci znamiona prawdziwej wiary. KsiÄ…dz Tischner wracaÅ‚ niekiedy do dziwnego fragmentu z PieÅ›ni nad PieÅ›niami, kiedy wreszcie Oblubienica otwiera przez OblubieÅ„cem caÅ‚y swój dom, a On zamiast skorzystać z zaproszenia odchodzi. Ona chce zamknąć OblubieÅ„ca w murach swojego domu, uwiÄ™zić Go tam i zapanować nad Nim. Nie na tym ma polegać wiara. Ona jest ciÄ…gÅ‚ym szukaniem siÄ™ Oblubienicy i OblubieÅ„ca. Kiedy wszystko staje siÄ™ jasne koÅ„czy siÄ™ wiara. To nie jest tak, że najpierw szukamy a jak znajdziemy to dopiero zaczniemy wierzyć. Jest odwrotnie, jeÅ›li zdecydujemy siÄ™ uwierzyć to wtedy dopiero na serio zaczniemy szukać. CzÅ‚owiek wierzÄ…cy to ten, który każdego dnia szuka Boga we wszystkim co go spotyka.
Nie mogę okłamywać ludzi, że jak uwierzą, to wszystko im się na ziemi poukłada. Nie mogę tak upraszczać rzeczywistości, że dla ludzi wiary życie staje się łatwiejsze. Wiara nie jest od tego, żeby nam uprzyjemniać życie na ziemi, choć często może je nam uporządkować. Ona jest przede wszystkim po to, żeby poznać i pokochać Jezusa i tak pójść za Nim, żeby dojść do Domu Ojca. A dopiero tam będzie wieczne szczęście, ale wiary tam już nie będzie potrzeba.

Migawki z życia:
W pierwszych dniach Roku Wiary byłem na Marszu dla Życia w Zawierciu. Mocno odczułem, że wiara w Boga jest nieodłączna od wiary w życie. Jeśli ktoś mówi, że wierzy, a jest przeciw życiu, tego wiara jest albo fałszywa, albo bardzo chora.
Na Apelu Jasnogórskim patrzyłem na cudowny obraz Matki Bożej mając przed sobą naszych kleryków. Właściwie ze względu na nich możliwie często staram się biegać na Jasną Górę. Błogosławiony Jan Paweł II powiedział nam, że mamy być w naszym seminarium szkołą Maryi. Biegam więc do Niej, żeby Jej mówić o tej szkole i jej uczniach. Staję do Apelu, żeby Jej przypominać o nas, zawierzać naszą wspólnotę i prosić o modlitwę do Jezusa.

Intencje modlitewne:
O pokój na świecie, za ludzi ubogich, bezdomnych, umierających; za chorych; za tych, którzy oczekują na operacje - o szczęśliwy przebieg tych zabiegów; za Erwina, Kasię i ich małego Antosia; za dzieci nienarodzone i niechciane - o życie dla nich; o odwagę i siłę do ubóstwa dla nas kapłanów; za kleryków; o nowe powołania kapłańskie i zakonne; za tych, którzy przeczytali ten wpis.

Zmęczenie ludzi dobrych

October 12th, 2012 by xAndrzej

BÅ‚ogosÅ‚awiony Jan XXIII nie zwoÅ‚aÅ‚ Soboru z powodu jakiÅ› wielkich herezji trawiÄ…cych KoÅ›ciół. OdczuÅ‚ z niepokojem, że KoÅ›ciół jest zmÄ™czony i potrzebuje jakiegoÅ› nowego impulsu, nowego powiewu Ducha ÅšwiÄ™tego. “BojÄ™ siÄ™ zmÄ™czenia ludzi dobrych” - mówiÅ‚ Papież pokoju. Znam wielu zmÄ™czonych ludzi. StajÄ… siÄ™ wtedy obojÄ™tni i podatni na wszystko co przychodzi z zewnÄ…trz. Znam mnóstwo zmÄ™czonych księży. Nawet jak tego nie pokazujÄ…, czujÄ™, że sÄ… zmÄ™czeni, że chÄ™tnie zamykajÄ… siÄ™ w swoich plebaniach i choć niby tÄ™skniÄ… za ożywieniem swojej wspólnoty, tak naprawdÄ™ chyba zdenerwowaliby siÄ™ nowymi inicjatywami i jakimÅ› zaskakujÄ…cym poruszeniem.
Dziś na Drodze Krzyżowej zastanawiałem się nad naszym zmęczeniem. Można być zmęczonym tak jak Jezus. Mieć za sobą przynajmniej trzy lata intensywnej działalności, gdzie całymi dniami trzeba było głosić Królestwo Boże, uzdrawiać chorych, wypędzać złe duchy i ponosić trudy nieustannej tułaczki. Szczytem zmęczenia Jezusa jest Jego męka. Ale zmęczenie Jezusa jest bardziej umęczeniem, bo pod fizycznym potem i krwawymi ranami jest poczucie sensu pełnionej misji, jest przynaglająca miłość do ludzi i pewność ostatecznego zwycięstwa. Myślę, że nie takiego zmęczenia chrześcijan i Kościoła bał się Jan XXIII.
Życzyłbym sobie, żebym poczuł się zmęczony mając świadomość, że całymi dniami głosiłem Ewangelię, odwiedzałem chorych, dzieliłem się z ubogimi, modliłem się nad zniewolonymi, pracowałem dla dobra drugich i zarywałem noce, żeby adorować Pana.

Jest jednak inne zmęczenie, którego źródłem nie jest wysiłek, ale lęk. Człowiek zalękniony jest nieustannie wyczerpany, zmęczony ze strachu, wypalony narzekaniem i ciągłym szukaniem schronienia w oskarżaniu innych. Tak może zmęczyć się Kościół, kiedy przestraszy się świata, da się zepchnąć w głęboki pesymizm i skupi się na wyliczaniu zagrożeń i szukaniu wszędzie wrogów. Tak może zmęczyć się chrześcijanin, jeśli zacznie wątpić w całkowite zwycięstwo Chrystusa i zamiast na Bogu skupi się na lęku o siebie. Tak może zmęczyć się człowiek dobry, który pod naporem zła przestanie wierzyć, że warto być dobrym, że zło trzeba dobrem zwyciężać. Tak może zmęczyć się ksiądz, jeśli znudzi się Bogiem, zmęczy się ludźmi i zostanie wewnętrznie rozdarty między dużym mniemaniem o sobie a prawdą o swojej wielkiej ograniczoności.
Lęk bardzo męczy. Można niewiele wtedy zrobić, a czuć się tak mocno zmęczonym jak po największym wysiłku. Takie zmęczenie przychodzi niepostrzeżenie i bardzo trudno jest się od niego uwolnić.
Jest pewnie wiele lekarstw na duchowe zmęczenie. Ja znam dwa. Obydwa są darem Ducha Świętego. Pierwsze to wspólnota, a drugie to gorliwość. A może lepiej mówić o jednym lekarstwie, bo w Bogu wszystko jest jedno. Im bardziej człowiek jest sam tym bardziej zaczyna się bać. Im mniej człowiek zrobi dobra tym więcej przestrzeni daje złu i ono jakby zwycięża. Wspólnota i gorliwość przyjęte od Ducha Świętego tworzą z nas dynamiczny Kościół świadków Chrystusa.

Intencje modlitewne:
Za Synod Biskupów i Ojca Świętego
Za Kościół
Za kapłanów i kleryków
O nowe powołania
Za ubogich, chorych i umierajÄ…cych
Za bezdomnych
Za czytelników tego wpisu …..

Życie na plusie

October 10th, 2012 by xAndrzej

PokazaÅ‚em kiedyÅ› dzieciakom z przedszkola zdjÄ™cie z prostym, drewnianym krzyżem. Nie zdążyÅ‚em nawet zapytać, bo natychmiast usÅ‚yszaÅ‚em komentarz maÅ‚ego chÅ‚opca: “O jej, jaki Å‚adny plus!”. Od tamtego czasu krzyż jeszcze bardziej przestaÅ‚ mi siÄ™ kojarzyć tylko z cierpieniem. On jest znakiem zwyciÄ™stwa, znakiem życia na plusie. CzÄ™sto teraz chodzÄ™ na cmentarz, bo odprawiamy msze Å›wiÄ™te w piÄ™knym cmentarnym koÅ›ciółku i kiedy patrzÄ™ na las krzyży przypomina mi siÄ™ humor o tym co widzi optymista na cmentarzu: “Widzi same plusy!”. Nie dziwiÄ™ siÄ™ wiÄ™c Å›wiÄ™temu PawÅ‚owi, że w sÅ‚aboÅ›ciach odkryÅ‚ moc, że w przeÅ›ladowaniach zobaczyÅ‚ dziaÅ‚ajÄ…cego Pana, że w swoich cierpieniach nauczyÅ‚ siÄ™ dopeÅ‚niać cierpieÅ„ Jezusa, i nie umiaÅ‚ siÄ™ chlubić niczym innym, jak tylko krzyżem Chrystusa. NoszÄ™ to samo przekonanie, o którym czÄ™sto siÄ™ dziÅ› mówi w KoÅ›ciele, że im wiÄ™cej jest ataków na wiarÄ™, tym bardziej żyjemy w ewangelicznych czasach. Zdumiewa mnie to, co dzieje siÄ™ w KoÅ›ciele. Duch ÅšwiÄ™ty przedziera siÄ™ dzielnie i zaskakujÄ…co przez Å›ciany z betonu. Å»ycie Boże dalej trwa i dzielnie toruje sobie miejsce poÅ›ród cywilizacji Å›mierci. Bo życie z Bogiem jest nieÅ›miertelne! Królestwo Boże jest jak maÅ‚a roÅ›linka, która ma w sobie takÄ… potÄ™gÄ™ życia, że z maÅ‚ego ziarna potrafi przebić siÄ™ przez najbardziej nawet skamieniaÅ‚e powierzchnie ludzkich dróg.
Mój znajomy ksiądz opowiadał mi dzisiaj o pewnym duchowym obrazie. Ktoś, głęboko modlący się za Kościół i swoją wspólnotę zobaczył gnijące jabłko. Czuł, że to może być obraz różnych problemów i grzechów w Kościele. Po ludzku pomyślał sobie, że natychmiast trzeba odkroić zepsutą część, żeby ratować zdrową tkankę. Wewnętrzny głos podpowiedział mu jednak zupełnie coś innego. Jabłko musi zgnić do końca, żeby zostały same nasiona. Z tych ziaren Bóg znów powoła do życia zdrowe, młode drzewo, które zakwitnie i wyda owoce.
Marta Robin wszystkim zasmuconym sytuacją w Kościele we Francji mówiła ponoć, że wprawdzie, to jeszcze nie jest dno, ale po tym wszystkim przyjdzie wielka odnowa i wielkie zwycięstwo Boga. To będzie kolejne zwycięstwo przez krzyż.
W takim duchu wchodzę w Rok Wiary, czytam relacje z Synodu Biskupów o Nowej Ewangelizacji i położyłem sobie na biurku Katechizm i teksty Soboru. Nie łudzę się, że same spotkania, akcje i konferencje dokonają przełomu. W regule św. Benedykta można przeczytać radę dla mnicha, który martwi się grzechami świata: więcej zrobisz dla świata gdy się zatroszczysz o własne nawrócenie niż wtedy gdy cały czas będziesz myślał o tym jak nawrócić świat.
Jedno postanowienie już podpowiedział mi Kościół, żeby w codziennym pacierzu modlić się słowami Credo. Niech Duch Święty w te wszystkie, codziennie recytowane artykuły wiary tchnie moc, a każde poranne odmówienie Wierzę w Boga, niech będzie jak drzwi, przez które wchodzi się na drogi Pana.

Intencje modlitewne:
DziÄ™kujÄ™ za sporÄ… ilość upomnieÅ„ i trosk wobec dÅ‚ugiego milczenia. Odwzajemniam te troski mojÄ… modlitwÄ… za czytelników tych tekstów. SÅ‚owo dajÄ™, że gdyby nie wy, na nowo zaczÄ…Å‚bym wpisywać te wszystkie sÅ‚owa do zeszytu, żeby je schować do szuflady. Szuflada ma jednak w sobie jakiÅ› urok. Można siÄ™ w niej ukryć i nie mieć obaw, że siÄ™ wzrasta w pysze. DziÅ›, Ojciec ÅšwiÄ™ty dodaÅ‚ mi też trochÄ™ odwagi, żeby nie pisać tylko do szuflady, w sÅ‚owach wypowiedzianych na Å›rodowej audiencji: “Wiara musi mówić!”

Modlę się za nasze seminarium i jak zawsze najwięcej i najserdeczniej za kleryków. Zaczęliśmy już nowy rok - więc wspierajcie mnie w tej modlitewnej intencji, bo diabeł bardzo lubi siedzieć na plecach księży i kleryków i tylko modlitwą można go wypędzić.

Za tych, którzy najbardziej potrzebują miłosierdzia.

Na samym dole

October 10th, 2012 by xAndrzej

Byłem na dole
W samej pieczarze
Na samym dole
Gdzie mórz są dna.
Głębiej niż Jonasz
Głębiej niż ryba
Nikt nie był głębiej
Niż byłem ja.

Zaszedłem głębiej
Niż kopalń sztolnie
Głębiej niż diament
Niż kruszców piach
Na samym dole
Byłem jak diabeł
Nawet on nie był
Głębiej niż ja.

I gdy myśleli
Że już nie wrócę
Że koniec
W piekle chyba utkwiłem
Wtedy na powrót przybrałem ciało
Z głębin wyszedłem
W dzwon uderzyłem.

Nie ma znaczenia
Jak mnie umęczą
Gzie mi grób znajdą
To bez znaczenia
Jakże bezsilne ich nieprawości
DotknÄ…Å‚em bowiem wiary korzenia.

Widziałem salę
Gdzie siÄ™ wytwarza
Życie i śmierć
Widziałem tajne
Wojny kuźnice
I łono owo widziałem także
Z którego wszystko
Wzięło początek
W takie głębokie
Zszedłem dzielnice!

I gdy myśleli
Że już nie wrócę
Że koniec
W piekle chyba utkwiłem
Wtedy na powrót ciało przybrałem
Z głębin wyszedłem
W dzwon uderzyłem.
Tomasz Merton