Go to content Go to navigation Go to search

Milczenie Nazaretu

December 28th, 2014 by xAndrzej

W pięknym tekście bł. Pawła VI o Świętej Rodzinie najbardziej zdumiewa mnie to, że papież wymienia na pierwszym miejscu milczenie w Nazarecie. Tak, jakby to był fundament wszystkiego innego. Może w odniesieniu do mnichów czy zakonników byłoby to oczywiste, ale dlaczego jest to tak istotne w życiu rodziny? Cisza w rodzinie kojarzy mi się najgorzej jak to możliwe. Ciche dni, milczenie małżonków, obrażone miny dzieci, smętne mijanie się bez słowa. To może bardziej boleć niż kłótnia. A jednak nie da się zrozumieć Świętej Rodziny bez milczenia. Tyle, że w Nazarecie nie oznacza ono zamkniętych ust, ale postawę ducha. Jakąś walkę o skupienie się na sobie i nie wpuszczanie w progi domu zamętu świata, zgiełku i rozproszenia się na milion zewnętrznych spraw. Pewnie nie jest to dziś łatwe dlatego jest walką, żeby faktycznie rodzinę postawić na pierwszym miejscu. Żadna praca, żadne pieniądze i rzeczy, żaden dobrobyt nie może być ważniejszy niż obecność z rodziną.
Milczenie Nazaretu to także sztuka wsłuchania się w głos Boga. Bez milczenia to niemożliwe, nawet wtedy, gdy tak intensywnie rozmawiamy z Bogiem, że nie pozwalamy Mu dojść do słowa. Jak wiele rodzin dałoby się uratować, gdyby bardziej słuchały Boga niż siebie!
Nie wierzę też w to, że w rodzinie wszystko trzeba omówić, przegadać, że wszystko musi być jasne i w dialogu, że nie ma w niej żadnego miejsca na przemilczenia. Wierzę, że są czasem takie chwile, w których milczenie wyjaśniłoby więcej niż gadanie, że cisza dałaby lepsze owoce niż niekończące się dyskusje i walka na racje.
Siedzi mi w sercu rozmowa z młodziutką dziewczyną. Zupełnie nie pytana zaczęła mi się tłumaczyć, że nigdy w życiu nie zostanie zakonnicą, bo nie wytrzymałaby ciszy. Zacząłem ją pocieszać, że to nie taki wielki problem, bo przecież mało dziewczyn powołuje Pan Bóg do zakonu, może być przecież dobrą żoną i matką, założyć piękną rodzinę. „Co? Rodzinę? – odpaliła mi natychmiast – Chyba ksiądz nie wie, ile kosztują dzieci, ile wysiłku wymaga prowadzenie domu. Nie myślę o rodzinie, bo chcę jeździć po świecie, zwiedzać ciekawe miejsca, prowadzić aktywne życie”. Wiem, że jej pewnie szybko przejdzie taka wizja świata, ale znów uderzyła mnie ta zbieżność niechęci do milczenia i niechęci do rodziny. Widocznie tak jest naprawdę, że życie rodzinne wymaga jakiegoś wewnętrznego pokoju, stabilizacji, ciszy. Milczenie Nazaretu to warunek wstępny świętego małżeństwa i rodziny.

A jak jest z moją kapłańską ciszą, bo pewnie i moje milczenie jest warunkiem wstępnym mojej zdolności do budowania wspólnoty ludzi z Bogiem? Hałas, który robię wokół siebie koncentruje ludzi co najwyżej na mnie, a nie na Panu Bogu. Milczenie Nazaretu to ważny przymiot kapłańskiego serca, w którym nie powinno być miejsca na zgiełk i zamęt świata. Muszę się więc wytrwale uczyć ciszy, bo szczególnie w kapłańskim życiu staje się ona czymś co robi miejsce Słowu Pana. Byłbym bardziej nosicielem pokoju Chrystusa, gdybym dużo mniej gadał, krytykował, oceniał a znacznie więcej się modlił i milczał.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.