Go to content Go to navigation Go to search

Będziesz łowił ludzi

February 15th, 2013 by xAndrzej

Dzisiaj to nie brzmi najlepiej: “Å‚owić ludzi”. Może siÄ™ to kojarzyć z jakimiÅ› zniewoleniem, używaniem przynÄ™ty, żeby tylko kogoÅ› przeciÄ…gnąć na swojÄ… stronÄ™. Nasze zauroczenie wolnoÅ›ciÄ… natychmiast wyzwala w nas dystans do tych, którzy chcÄ… nas “zÅ‚owić”.
Jezus nie boi się jednak stawiania przed uczniami tego zadania. Mają zostawić łowienie ryb i zająć się wyciąganiem ludzi z wody. Bóg, który stworzył człowieka i cały świat wokół niego, ustalił naturalny porządek. Ryby stworzone są przez Boga, żeby żyć w wodzie. Człowiek nie jest do tego stworzony. Każdy z nas łatwo może sobie wyobrazić, co dzieje się z człowiekiem wrzuconym w środek morza. Po pierwsze gubi on orientację. Nie wie, w jakim kierunku ma płynąć i gdzie jest najbliższy brzeg. A musi dotrzeć do brzegu, bo morze nie jest naturalnym miejscem jego życia, czy tego chce czy nie. Człowiek rzucony w morze, jeśli nikt go nie złowi - utonie. W Biblii morze jest symbolem tego świata. Człowiek wrzucony w morze tego świata, jeśli nie da się pociągnąć w stronę Boga, zacznie tracić orientację i tonąć. Nie macie wrażenia, że tak, jak na otwartym morzu, tak w świecie oderwanym od Boga zaczynamy tracić orientację, kto jest kim, co jest co? Tracimy już pewność kto jest mężczyzną, a kto kobietą, kto jest ojcem a kto matką, czym jest rodzina i małżeństwo, rozmywa nam się mnóstwo najbardziej fundamentalnych rzeczy. Można zwariować w świecie, gdzie każdy ma swoją prawdę, za normę uznaje swoje subiektywne odczucia. W takim świecie niemożliwy jest pokój, jeśli każdy walczy o uznanie za prawdę tego, co się jemu wydaje. Ryby są stworzone do tego, żeby żyć w wodzie, ale człowiek, choć umie trochę pływać, nie poradzi sobie z otwartym morzem i nie może w nim przebywać nieustannie. Jego ratunkiem jest dać się złowić Bogu.
Nie mam więc żadnych kompleksów, żeby ludzi przekonywać do wiary, żeby nie ustawać w świadectwie o tym, że nasze prawdziwe życie jest tylko w Bogu. Pamiętam koszmar uciekania przed Bogiem, udawania, że sam sobie poradzę, że znajdę sam receptę na szczęśliwe życie. Nawet wtedy, kiedy czułem już, że tylko w Bogu jest prawdziwe życie, nie dawałem się złowić. Moja głupia ambicja sprawiała, że wolałem tonąć w wirze życia niż poddać się woli Boga. Bałem się Jego sieci, zachowując się tak jakbym był rybą, która umrze jeśli ją tylko wyłowią z morza świata. Nie chciałem zaufać, że w te Boże sieci trzeba dać się złapać, żeby Jezus mógł nas wyciągnąć, tam gdzie jest prawdziwe nasze życie. Z jednej strony trochę rozumiem ludzi, którzy nie dają się złowić Bogu, a z drugiej strony, serce mi pęka kiedy widzę, jak się duszą, męczą, toną po uszy a nie ufają, że można rzucić się w sieci Boga, żeby wyjść na powierzchnię i odetchnąć cudownym powietrzem.
Bóg kazał mi zostawić ryby i zacząć łowić ludzi, bo ryby poradzą sobie w wodzie, a ludzie utoną.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.