Go to content Go to navigation Go to search

Malowanie Boga

September 12th, 2009 by xAndrzej

Chyba za bardzo komplikujemy życie i wiarÄ™. Czasem tak siÄ™ zaplÄ…czemy w nich, że życie staje siÄ™ nieznoÅ›ne a wiara smutna. Tymczasem Bóg wzywa nas do prostoty. Czym ona jest dla mnie? Być prostym uczniem Chrystusa to patrzeć prosto na Niego, bez rozglÄ…dania siÄ™ na boki, bez przesadnego taksowania otoczenia, a zwÅ‚aszcza innych ludzi. Najbardziej jesteÅ›my skomplikowani wtedy, gdy mniej interesujemy siÄ™ Bogiem, a wiÄ™cej Å›wiatem. Piotr potrafiÅ‚ nawet chodzić po wodzie, kiedy patrzyÅ‚ siÄ™ na Jezusa. ZaczÄ…Å‚ tonąć, gdy skupiÅ‚ siÄ™ na falach, wichurze, kiedy zaczÄ…Å‚ analizować siebie bez wzroku wpatrzonego w Boga. Pewnie w życiu nie doczekamy siÄ™ tylko spokojnego morza, pewnie trzeba nam siÄ™ zmierzyć z niejednym sztormem, ale ratunkiem jest wyÅ‚Ä…cznie wpatrywanie siÄ™ w Boga. Stworzeni na Jego obraz malujemy siebie na Jego podobieÅ„stwo. Jak dobry portrecista musimy każdego dnia znaleźć czas, żeby dokÅ‚adnie wpatrywać siÄ™ w Jego oblicze. Nie da siÄ™ namalować wiernego portretu bez dÅ‚ugich godzin wpatrywania siÄ™ w tego, którego mamy zamiar namalować. Takie malowanie Boga ma znaczenie zarówno dla każdego z nas z osobna, jak i dla wspólnot, w których żyjemy. Sami bÄ™dziemy bohomazem, bez wytrwaÅ‚ego patrzenia siÄ™ na Boga, ale tak samo kiepsko bÄ™dÄ… wyglÄ…dać nasze wspólnoty, w których żyjemy i KoÅ›ciół, który tworzymy. KoÅ›ciół to przecież wspólnota ludzi, którzy patrzÄ… w jednym kierunku - w stronÄ™ Boga. Wspólnota, w której ludzie skupieni sÄ… na sobie, zaangażowani sÄ… po uszy we wÅ‚asnych ukÅ‚adach, relacjach, sojuszach - nie jest KoÅ›cioÅ‚em. Sztuka tworzenia KoÅ›cioÅ‚a jest zupeÅ‚nie inna od Å›wieckich technik budowania integralnoÅ›ci. Naszym fundamentem i centralnym ogniwem jednoÅ›ci jest Chrystus i tylko On może pomóc nam pokonać nasz indywidualizm, pychÄ™, egoizm, wpatrzenie w siebie. Na tych zÅ‚ych strunach najbardziej gra diabeÅ‚. Pozwolimy mu na to granie, kiedy zamiast totalnego zainteresowania Chrystusem, zaczniemy siÄ™ interesować sobÄ…, budować sieć sympatii i antypatii, dzielić i taksować ludzi. Piotr tonÄ…Å‚ w takim morzu ludzkich fal namiÄ™tnoÅ›ci i wÅ‚asnej wizji Å›wiata i wiary. Jedyna możliwość chodzenia po falach to patrzenie na Jezusa. Kilka dni temu napisaÅ‚a do mnie list jakaÅ› anonimowa siostra zakonna. Prawie cztery strony bólu z powodu trudnoÅ›ci w relacjach we wspólnocie. Szczegółowy opis różnych zachowaÅ„, detaliczne wrÄ™cz wyliczanie doznanych krzywd, ran. GdzieÅ› miÄ™dzy wierszami pobożne mówienie o przebaczeniu, ale w tekÅ›cie tak naprawdÄ™ jedna wielka wyliczanka mniejszych lub wiÄ™kszych spekulacji, podejrzeÅ„, poÅ›piesznych interpretacji. Rozumiem jej ból, rozumiem bardzo skomplikowanÄ… sytuacjÄ™, ale nie rozumiem, dlaczego w tej wspólnocie tyle jest zaangażowania w ludzkie sprawy, a za maÅ‚o wspólnego, przemieniajÄ…cego patrzenia siÄ™ na Boga? Tak siÄ™ nie da namalować wspólnoty na wzór Chrystusa. Każdy z nas widzi Å›wiat inaczej, widzi kawaÅ‚ek rzeczywistoÅ›ci ze swojej strony, widzi życie przez pryzmat swojego życia, ocenia ludzi przez lupÄ™ wÅ‚asnych sÄ…dów, a nade wszystko emocji. One nie muszÄ… być zÅ‚oÅ›liwe i cyniczne, ale wystarczy, że nie ogarniajÄ… caÅ‚oÅ›ci, a już przez to dzielÄ… Å›wiat, burzÄ… relacje, rozwalajÄ… KoÅ›ciół. CaÅ‚ość Å›wiata, jego historii, a nawet wiecznoÅ›ci, widzi tylko Bóg. My widzimy “po części, niejasno” i dlatego naszym wzrokiem ma być patrzenie Boga. Nie chciaÅ‚bym patrzeć na Å›wiat jak najmÄ…drzejszy choćby czÅ‚owiek, chciaÅ‚bym nauczyć siÄ™ patrzeć na Å›wiat, tak jak patrzy na niego Bóg. To bardzo trudna sztuka, dlatego muszÄ™ ze wszystkimi ludzkimi sprawami najpierw biec do Boga, żeby po swojemu nie ocenić ludzi, żeby nie chcieć po swojemu malować siebie, innych i KoÅ›cioÅ‚a. Bo choćbym miaÅ‚ nawet najlepsze intencje, widzÄ™ po części, niejasno, a caÅ‚Ä… prawdÄ™ zna tylko Bóg. Jak siÄ™ uczyć takiego malowania siebie na wzór Boga? OczywiÅ›cie najpierw SÅ‚owo Boże i adoracja, ale takie, które nie sÄ… myÅ›leniem o Bogu i dla Boga, ale sÄ… myÅ›leniem po Bożemu. GdybyÅ›my wiÄ™cej czasu spÄ™dzali na adoracji i rozważaniu SÅ‚owa Bożego, zamiast na gadaniu, kto i jak w KoÅ›ciele powinien siÄ™ zachowywać, namalowalibyÅ›my lepsze oblicze KoÅ›cioÅ‚a, bo na wzór Chrystusa, a nie wedÅ‚ug naszych poglÄ…dów.

Migawki z mojego życia:
Ktoś mi napisał, że się martwi moją słabą obecnością na blogu i się zastanawia dlaczego rzadziej teraz piszę? Wszystko jest dobrze, tylko intensywność przeżyć odciąga mnie od komputera. Nie jestem dobrym strategiem i pewnie robię mnóstwo zajęć, których nie musiałbym robić, a przez to dla wielu istotnych nie mam już czasu. Piszę jednak krótko o najważniejszych wydarzeniach ostatniego tygodnia.
Poniedziałek -wtorek-środa: Międzynarodowe Sympozjum Kanonistów. Zjechała się do nas sama śmietanka specjalistów od prawa kanonicznego. Było sporo roboty, ale dużo wspaniałych i mądrych ludzi. Ze zdumieniem słuchałem kilku wykładów i dyskusji, ale było na to mało czasu, bo jako gospodarze musieliśmy zadbać o podstawowe sprawy obsługi sympozjum. Brawo nasi klerycy. Pokazali klasę i przy ołtarzu, i przy obsługiwaniu stołów, i przy pracy w kuchni. Taka wspaniała szkoła służby.

Środa-czwartek-piątek : Bieszczady. Odwiedziłem kleryków z III roku, którzy razem z ojcem duchownym i prefektem spędzają swój tydzień w Bieszczadach. Aż podskakiwałem ze szczęścia, że dał mi Pan dwa dni na chodzenie po górach i na wspólny pobyt z braćmi. Myślę, że to dobry czas dla chłopaków na modlitwę, bycie ze sobą, posmakowanie piękna przyrody. Dla mnie to był cud od Pana Boga. Przepiękna pogoda i te nieprawdopodobne góry! Jak byliście w Bieszczadach to mnie rozumiecie! Jak szalony chciałem w krótkim czasie nasycić się tym cudem przyrody. W czwartek złaziłem z chłopakami Dużą i Małą Rawkę, Krzemieniec, polazłem na Połoninę Caryńską. W piątek już samotnie wędrowałem po paśmie Tarnicy. Do tego ognisko w nocy z porządnym śpiewaniem. Studenci śpiewali ładnie przy ognisku, ale klerycy robią to jeszcze lepiej.

Sobota: Spotkanie Sekcji Stałej Formacji Kapłanów. Był dziś u nas kardynał Dziwisz i kapłani odpowiedzialni za duchową formację kapłanów. Gorliwie wysłuchałem trzech pięknych wykładów. Wieczorem u Małych Sióstr modliliśmy się razem ze wspólnotą charyzmatyczną. Trochę pofrunąłem ku niebu!

Intencje modlitewne:
Za wszystkich kleryków (wciąż po jednej zdrowaśce za każdego!), za kapłanów, za księży profesorów i moich wspaniałych współpracowników ( też za nich często dziękuję Bogu, bo ciągle widzę jak dużo robią dla seminarium), o zdrowie dla rodziców i rodzinki, za mojego brata Jacka, z okazji urodzin i imienin; o uzdrowienie dla Piotrka, za małego Jasia, który urodził się dziś jako kolejny mój duchowy wnuczek, za przyjaciół z DA, za tych, których może czymś zraniłem i ranię, a nawet nie mam o tym pojęcia.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.