Miłość doskonalsza od wiary
February 8th, 2010 by xAndrzej
Ciągle myślę, na czym ma właściwie polegać rozwój mojej wiary. Chciałbym kiedyś mieć taką zdolność całkowitego zanurzenia się w Bogu, chodzić w Jego obecności i panować nad wszystkim we mnie, co nie jest zgodne z Jego wolą. Podobne pragnienia miał między innymi święty Paweł, kiedy prosił Boga, aby zabrał go z tej ziemi, bo ona go nie cieszy. Pan jednak polecił Pawłowi chodzić i działać na świecie, głosząc Ewangelię. Uświadomiłem sobie wczoraj, że takim zewnętrznym i częstym znakiem mojego dojrzewania w wierze jest znak krzyża, który robię tyle razy na swoim ciele. Najpierw dotykam głowy. To w niej rodzi się moja wiara, rodzi się z tego co słyszę, widzę, co mówię. Potem dotykam ręką serca. To drugi etap dojrzałości w wierze. Wiara i wszystko, co z nią związane ma przeniknąć moje serce, mam dać wierze swoje serce. A na koniec dotykam ramion, które są symbolem moich rąk. Ręce to narzędzie mojej pracy, to warunek mojego utrzymania się na ziemi i wytwarzania czegoś nowego. Ważna jest w tym wszystkim kolejność dotknięć. Najpierw głowa, potem serce i wreszcie ręce działające pod dyktando rozumu i uczuć. Inaczej mówiąc - wiarę mogę poznać po owocach moich rąk.
Czytam teraz Tomasa Halika o cierpliwości w wierze. Najbardziej zachwycił mnie fragment o św. Teresce. Ponoć gdy umierała nie miała żadnego odczucia wiary. Można by powiedzieć, że umierała jak ktoś niewierzący. W jej rozumie nie było zrozumienia Boga, odczucia Jego obecności na modlitwie, czy na adoracji. Oschłości przenikały jej umysł i nie było w niej jakiegoś nazwanego pragnienia Boga. Wyznawała, że czuje się jak bracia ateiści. Ktoś napisał, że umarła w niej wiara, a została miłość. Tak ponoć będzie w niebie. Tam nie potrzebna będzie wiara, a zostanie tylko miłość. Nie umiem sobie tego wyobrazić, jak można kochać coś w co się nie wierzy? A z drugiej strony sama miłość wydaje mi się szczytem wiary, tak jakby wiara była jedynie drogą do czystej miłości. Paweł pisał przecież, że kiedyś skończy się wiara i zostanie miłość. Miłość jest doskonalsza od wiary. Te wielkie słowa są dla mnie ważne. Pamiętam jedno z wyznań młodego małżonka: “Czasem nie lubię mojej żony, czasem jej już nie wierzę, ale ciągle ją kocham!” Kiedy wszystko zawiedzie a zostanie miłość to ona pokona wszystko. Wiara, która przeszła z głowy do serca, nawet jeśli już nie umie wrócić na miejsce głowy, zostawia trwały ślad w postaci miłości. Miłość z kolei uruchamia ręce, bo jak się kocha to się ich nigdy nie zaciśnie w pięść, ale zawsze wystawi do serdecznego uścisku.
Wolałbym chyba mieć problemy z wiarą ale kochać, niż mocno wierzyć, a nie mieć w sercu miłości. Wolałbym męczyć się z modlitwą i walczyć o potrzebne skupienie, a serce mieć wolne wobec każdego człowieka i każdemu umieć okazać miłość.
Migawki z życia:
Nasze seminarium jest dziś małym światem w pigułce. Chodzą po nim ludzie mówiący różnymi językami, wielbiący Jezusa na różne sposoby, nawet ubrani inaczej. Rozpoczęła się dziś u nas europejska konferencja przełożonych zakonów. Na razie trudno mi wyczuć zakonnego ducha. Może dlatego, że ciągle dla mnie ten świat, to świat mnichów z Kartuzji, czy świat Mertona i Tereski - a więc świat cichy, milczący, modlący się w samotności opactwa czy eremu. A jednak zakony to wielki świat świadków Boga, ludzi, którzy na różny sposób zostawili wszystko, żeby życie swoje oddać Bogu. Nawet jeśli robią to niedoskonale to jednak oddali MU to co najistotniejsze - swoją wolność, swoje ciało, swoją własność.
Intencje modlitewne:
Za kleryków - tych co są na feriach i tych co służą w seminarium - o świętość, radość i wytrwałość; za kapłanów i o nowe powołania kapłańskie i zakonne; za zakony całego świata - te stare jak Kościół i te zupełnie nowe; za ludzi chorych i cierpiących; za Kingę, Piotra, moich rodziców; za całą moją rodzinkę; za ludzi młodych; za dzieło rekolekcji młodzieżowych w naszym seminarium; za Ciebie - z wielką wdzięcznością za przeczytanie tego kawałka mojego zamyślenia
- No Comments »
- Posted in Inne